2014

Miałam w Nowy Rok tylko jedno życzenie – żeby w tym roku nikt z bliskich lub znanych mi osób nie umarł. Ta myśl przyszła do mnie po raz pierwszy zamiast wielkich planów, rezolutnych postanowień i marzeń. Cały dzień myślałam wyłącznie o tym, że jestem już w wieku, kiedy wszyscy ludzie, których znam od dziecka wchodzą w wysokie prawdopodobieństwo odejścia. I że lepiej już nie będzie. Z każdym kolejnym rokiem to prawdopodobieństwo będzie rosło, więc jeśli zdarzy się taki rok, w którym nie będę na żadnym pogrzebie, to będzie dobry rok.
No i właśnie umarła Babcia mojego męża.
Tak, dożyła bardzo sędziwego wieku – w sobotę skończyłaby 96 lat. I – tak – nie byłam jej fanką, jeśli mam być szczera. A jednak boli. Boli bo to ciągle coś, czego mój rozum nie ogarnia: było życie – nie ma życia. Boli, bo potrafię dziś współodczuwać z moją teściową: wiem już, jak to jest stracić mamę.
I boli, bo … Gdy umierał Dziadek, w którego domu mieszkam, siostra mojego męża była w ciąży. Dwa miesiące później pojawiło się nowe życie. Dziś umarła Babcia i ta sama siostra znowu jest w ciąży i za chwilę pojawi się nowe życie. Kwintesencja cykliczności. Co się narodziło – musi umrzeć. Cała tajemnica życia. Banalna, jak się tak głębiej zastanowić. Niewiele różnimy się od kwiatów. Lecz w przeciwieństwie do nich straszliwie się w tym naszym życiu męczymy, zamiast po prostu pięknie kwitnąć.
Przyjmując taką perspektywę, tysiące rzeczy traci na znaczeniu. Na przykład status społeczny, o którym długo rozmawiałam z tą dziewczyną z mojej szkoły, która dwa miesiące temu straciła narzeczonego. Próbowała mnie przekonać, jakie to przyjemne, gdy wchodzisz do modnej knajpy i masz tak znaną twarz, że z miejsca znajduje się dla ciebie stolik. Gdy nie musisz płacić za drinki. Gdy na oczach anonimowego tłumu ktoś ze znanym nazwiskiem i kilkuzerowym stanem konta bierze cię pod ramię i wprowadza na salony. Ja z kolei próbowałam jej powiedzieć, że w kontekście kruchości ludzkiego życia te sprawy nie mają najmniejszego znaczenia. Powinniśmy być wdzięczni wyłącznie za to, że uda nam się przez tę krótką chwilę kwitnienia doświadczyć parę dobrych uczuć typowych ludziom. Gdy się głębiej zastanowić, nic innego prócz miłości, bliskości, przyjaźni i radości się nie liczy. I to mnie zasmuca, gdyż większość życia spędzamy jednak nie na pielęgnowaniu tych uczuć, ale na realizowaniu ambicji, celów, pokonywaniu poprzeczek, wiązaniu końca z końcem i konsumowaniu. Jakbyśmy byli wieczni.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „2014

  1. ~monika pisze:

    Kochana Toandfro, Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku, z zyciem tak bylo jest i bedzie, nie mamy na to wplywu. Ciesze sie ze w koncu napisalas .Przypominam o pozytywnym mysleniu… pozdrowienia z nl

    • ~pawel pisze:

      Niby nie mamy ogólnego wpływu na świat, ale jednak… trochę mamy wpływ na nasze życie. Wprawdzie wtedy pewnie zamieniamy tylko problemy z jednych na inne, ale jednak daje to poczucie postępowania po swojemu. Ja np nie mógłbym żyć ze świadomością zgody na to że jest jak jest. Fakt – dla osób wrażliwych ta wiedza o rzeczywistości w jej nieznośnej formie jest bolesna, ale znów – niesie w sobie wartość i w gruncie rzeczy jest bardzo pozytywne. I tylko chciałem napisać, że podziwiam ludzi, którzy wiedzą, że najcenniejsze co każdy z nas ma w życiu to czas i TYLKO czas.

  2. W ostatnich czterech zdaniach ujęłaś tyyyle mądrości życiowej, że nic dodać, nic ująć. Amen.

  3. ~naosei38 pisze:

    „Gdy się głębiej zastanowić, nic innego prócz miłości, bliskości, przyjaźni i radości się nie liczy”.
    Zgadzam sie, chociaz dla mnie liczy sie jeszcze poczucie tego, ze sie dobrze zyje, dobrze wykorzystuje swoj czas.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>