very boring story

Obejrzałam Love Story i z żalem stwierdziłam, że po ponad 40 latach z tego filmu broni się tylko muzyka, i to nawet nie cała ścieżka filmowa, tylko ten jeden najsłynniejszy motyw. W tym filmie prawie nie ma fabuły – to takie migawki na śniegu, relacje między bohaterami są sztuczne, przerysowane, kompletnie nieprawdziwe, a główna bohaterka – irytuje zamiast wzruszać. W jeszcze większe zdumienie wprawił mnie fakt, że ten film zdobył aż 7 Oscarów, w tym za najlepszy film, reżyserię i role pierwszoplanowe. Zadziwiające, zważywszy że dwa lata później wszystkie nagrody zdobył Ojciec Chrzestny. Między tymi dwoma filmami jest gigantyczna przepaść – ten drugi ogląda się po latach ani przez moment nie wątpiąc, że jest arcydziełem.
Ciekawe, czy to tylko mój odbiór, czy faktycznie film stracił na aktualności. A jeśli stracił, to dlaczego? Czy przez zmianę obyczajowości, współczesną wiedzę o psychologii? Nie umiem zupełnie znaleźć odpowiedzi na pytanie, co decyduje o tym, że niektóre filmy czy książki poruszają pokolenia, a inne po latach wydają się banalne i tandetne.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „very boring story

  1. ~mp pisze:

    Też nie wiem, od czego to zależy, ale mnie np. nieustannie śmieszy „Trzech panów w łódce, nie licząc psa”, a wzruszają „Stalowe magnolie”, choć obie pozycje trącą myszką… A „Love story” dla mnie było strawne tylko w postaci pisanej, film jakoś mi nie przypadł do gustu. Nie miałam pojęcia, że tak był obsypany nagrodami !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>