prace ręczne

Moja mama zwykła mawiać, że powinnam się urodzić w XIX wieku w zamożnej rodzinie i całymi dniami haftować na tamborku. To fakt, od zawsze mnie ciągnęło do robótek ręcznych, tylko nikt w mojej rodzinie jakoś tych predyspozycji nie podsycał, a ja jestem (a na pewno długo byłam) typem potrzebującym aprobaty. Więc – zgodnie z panującym w rodzinie trendem – raczej czytałam książki.
Teraz jednak nie mam czasu czytać, bo po uszy tkwię w pracach ręcznych. Utkałam już pierwszy kilim, teraz pracuję nad dywanem strzyżonym. W międzyczasie ćwiczę haft karpacki, i przymierzam się do richelieu. Wczoraj ufilcowałam szal na jedwabiu, a dziś przyszła wełna – 35% alpaki!!! Wełna to moja miłość. Siedzę właśnie przed youtube i przypominam sobie oczka prawe i lewe. Będzie komin w kolorze indygo.
Mam całą głowę pomysłów, przydałaby się tylko robiąca na drutach babcia… A najlepiej taki babski zbór – jak przy darciu pierza. Siedzieć, wyszywać, tkać, dziergać i nie martwić się o nic. Uwielbiam.

A propos – ma ktoś wełnę dywanową z Kowar na zbyciu? Dawniej, w latach 80, można było dostać takie poplątane resztki tej wełny w worku i wydziergać z niej jakieś okrutnie gryzące skarpety. Mieliśmy w domu taki worek. Straszliwie by mi się dziś przydał, ale fabryka zbankrutowała.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „prace ręczne

  1. ~Aśka pisze:

    nie wiem czy to wełna, ale mam takie gryzące cudo w kolorze beżu, zrobiłam z tego czapkę ale gryzła tak, że się nie dało ;) mogę ci przesłać zdjęcia ale dopiero wieczorem bo jestem w pracy, chętnie się tego pozbędę bo drażni moje oko :)

  2. ~mp pisze:

    W internecie teraz jest mnóstwo robótkowych blogów , bardzo „łopatologicznie” tłumaczy wszystko Intensywnie Kreatywna – zajrzyj może do jej szkółki razem-robienia. Tylko z drutami trzeba uważać, to straszny nałóg ;-)

  3. ~stula pisze:

    a już myślałam, że tylko ja taka świrnięta jestem. przed świętami nie interesują mnie umyte okna, ryba czy śledź, ważne żebym z haftem i szyciem zdążyła!
    UWIELBIAM CIĘ!

  4. ~Aga pisze:

    Toż to niesamowite! Ja ostatnio jestem chora na mulinę i modelinę, z których to czynię bransoletki. Mam tym cholerstwem pół pokoju usłane i całe dnie spędzam na buszowaniu po internecie w poszukiwaniu ciekawych wzorów i inspiracji. Na mojej liście must-haveów na pierwszym miejscu plasuje się całe mnóstwo masy fimo do produkcji koralików, niestety mój R już utemperował moje dzikie żądze, „bo przecież teraz są święta i szkoda pieniędzy”. A mieszkanko patrzy na mnie i łka cicho, bo świąteczne porządki poszły w niepamięć. Druty i wełna przemknęły mi przez głowę, gdy zobaczyłam na jakimś zdjęciu ogromniasty sweter w czerwono-czarne pasy, ale wolę nie przebąkiwać o tym mojemu mężczyźnie, bo stwierdzi pewnie, że mi szajba odbiła na punkcie wszelkiego rękodzieła.
    To chyba ta zimowa aura pobudza kreatywność…

    • toandfro pisze:

      mulina i modelina brzmi bardzo ciekawie. Idę poszperać w necie jakie są tego efekty :-)

      • ~Aga pisze:

        Marzy mi się, że zostanę mistrzem koralikowania i będę zbijać kokosy, tworząc te cudeńka. Jeśli Cię to interesuje- proszę, fotki, którymi sycę oczy od kilku dni: http://www.tokensbeads.com/jewelrygallery.htm
        Moje jak do tej pory prezentują się bardziej koślawo. Mimo to świątecznie obdaruję wszystkie znajome baby wyprodukowanymi do tej pory bransoletkami (coś mi się wydaje, że cieszą mnie one bardziej niż potencjalnych obdarowanych).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>